Menu

Być matką – co to w ogóle oznacza? Zaszłam w ciążę, noszę w sobie nowe życie. Coś malutkiego rozwija się dzień dzień po dniu, rośnie, na usg słucham bicia serca tej małej istotki, w ostatnich miesiącach ją czuję … jeden, drugi, trzeci kopniak i to przeważnie wtedy, gdy ja chcę spać … Czy już matką jestem? Potem poród. Cała masa godzin w bólu, nie wiem co jest gorsze – to oczekiwanie, niemoc, czy ból z którym w żaden sposób nie można sobie poradzić. Potem nadchodzi TEN moment – widzę moją córkę na własne oczy, przytulam i płaczę … nie z bólu, ze szczęścia. Ból odchodzi w zapomnienie – dosłownie, w momencie, gdy ujrzałam Kinię po raz pierwszy nic innego się już nie liczyło, nie pamiętałam już o bólu, który towarzyszył mi przez kilkanaście godzin, ten mały człowieczek sprawił, że w moim sercu pojawiło się nowe uczucie, uczucie miłości bezgranicznej, miłości pomimo wszystko. Teraz wiem jak to jest nie widzieć kogoś a już kochać, zobaczywszy kochać jeszcze bardziej.

Wiele osób mówiło, że po porodzie trudno wrócić do siebie, że dziecko wymaga całodobowej uwagi, że to potrafi człowieka przerosnąć … Nie mówię, że na początku było łatwo, bo nie było. Jeszcze nie zdążyłyśmy się sobą nacieszyć, a już musiałyśmy znów wrócić do szpitala … wszystko to sprawiło, że w ogóle nie myślałam o porodzie, który był kilka dni wcześniej. Czy zapomniałam ból? Tak, i to dosłownie. Z porodu zapamiętałam tylko to co dobre, piękne chwile, nic przykrego. Choć były i takie i niemiłe chwile, które jednak dzięki miłości w jakiś sposób wymazałam z pamięci. Nocne wstawanie? Nie u mnie. :) nie, ale nie było, aż tak kolorowo. Ja po prostu nie miałam nocnych pobudek bo przeważnie mogłam położyć się spać dopiero nad ranem … i tak przez ponad pół roku. Czy tego żałuję? Nie, nigdy. Pamiętam, gdy na sali poporodowej niektóre kobiety narzekały, że jak to mają się tak od razu zająć dzieckiem? Przecież muszą odpocząć, zebrać siły, jeszcze nie umieją, nie wiedzą co mają zrobić … Ja się cieszyłam. Cieszyłam, że mogę mieć małą przy sobie i choć nie spałam od ponad 30 godzin po prostu patrzyłam jak śpi, uśmiecha się, macha rączkami i po prostu kochałam.
Teraz, po ponad 3 latach widzę tą różnicę … być matką w teorii, a w praktyce. To na co się człowiek nastawia, nasłucha, a to jak jest, jak było naprawdę. Każdy mówił co innego, każdy miał inne doświadczenia, najważniejsze to być matką po prostu, po swojemu, nie działać pod wpływem kogoś, przeczytanej lektury, czy bo tak wypada. Nawet gdybym chciała to i tak było to nie wykonalne. W teorii powinnam posłuchać osób które dzieci już wychowały, kierować się książkami i radami lekarzy bo przecież mają wiedzę, w praktyce kierowałam się sercem. Praktyka wyszła sama, bycie mamą praktykuje się codziennie i nigdy nie będzie ono zgodne z teorią ani innych osób, ani własnych założeń, gdyż macierzyństwo stawia człowieka często w takich sytuacjach których „mądre” książki i „mądrzejsi” ludzie nawet nie przewidzieli. Nie ma dwóch takich samych osób, dwóch takich samych dzieci, ani dwóch takich samych matek.

W teorii bycie matką oznacza mieć dziecko i może o nie dbać. W praktyce kocha się je całym sercem i robi wszystko co podpowiada serce i rozum, aby było zdrowe i szczęśliwe. Być matką w praktyce to cieszyć się z każdego uśmiechu córci, pocieszyć gdy jest smutna i po prostu towarzyszyć jej w podróży jaką jest życie człowieka. A słowa „Mamusiu, kocham Cię” tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że praktyka ta jest tą drogą, którą nadal podążać powinnam.

Przydatny post? Udostępnij go!

4 komentarze:

  1. Ślicznie napisane...
    Każda matka i każde dziecko ma inną przygodę początkową, ja z każdym miałam inny początek i z każdym wyjątkowy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zanim tego nie doznałam to nie wyobrażałam sobie, że można kogoś tak mocno kochać. Nie mogę się doczekać pierwszych słów kocham Cię od mojego synka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mogę powiedzieć jedno. Często niestety rozum nie idzie w parze z sercem i czasem trzeba iść za rozumem ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję że poświeciłeś chwile czasu by dobrnąć do końca postu. :) Jeśli Ci się podobało to pozostaw po sobie jakiś ślad... ja także Cię odwiedzę. :) Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Podoba Wam się mój blog? Chcecie być zawsze na bieżąco? Wystarczy dodać go do obserwowanych. :)

Mama-AsiaLM.pl - Blog Parentingowy, recenzje książek dla dzieci i kobiet © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony przez Mama-AsiaLM.pl