Menu

Chronić własne dziecko pomimo wszelkich przeciwności losu to rola każdej kochającej matki. A co jeśli jedna dziwna okoliczność sprawia, że trzeba uciekać nie mając dokąd i ufać nie wiadomo komu? Odpowiedź znajdziemy na pewno czytając książkę "Tropicielka cieni".



Z ogólnych informacji o książce:
Tytuł: Tropilcielka cieni
Tytuł oryginału: The Shadow Tracer
Autor: M. G. Gardiner
Tłumaczenie: Anna Kowalska
Wydawnictwo: Imprint, Dom Wydawniczy PWN
Oprawa: miękka
Ilość stron: 438
Format: 12,3 x 19,5 cm


"Przez pięć lat były bezpieczne, nikt nie wiedział, gdzie się ukrywają ..."

"Sarah Keller na co dzień tropi ludzi unikających wymiaru sprawiedliwości. Jest też młodą samotną matką mieszkającą w Oklahomie z pięcioletnią córeczką Zoe. Ich życie wywraca się do góry nogami,kiedy wychodzi na jaw głęboko skrywana tajemnica - Sarah nie jest biologiczną matką Zoe. Odtąd obie muszą uciekać przed policją i FBI.

Kim jest Zoe? Co łączy ją z Sarah? Dlaczego grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo? Kim są ludzie, którzy za wszelka cenę chcą dostać dziewczynkę w swoje ręce i nie spoczną, dopóki nie osiągną tego celu?"

Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z książkami M. G. Gardiner jednak ta książka na tyle mnie pochłonęła, że na pewno sięgnę niedługo po kolejną pozycję autorki. Już od pierwszej strony "Tropicielka cieni" strasznie wciąga, czyta się ją z niecierpliwością, chcąc jak najszybciej dowiedzieć się co czeka bohaterów na następnych stronach.

Sarah- główna bohaterka, ma dość nietypową pracę. Można nawet rzecz że niebezpieczną. Zajmuje się bowiem tropieniem ludzi, którzy z różnych powodów się ukrywają i dostarcza im pisma procesowe. Przy jednym z takich zleceń napotyka na swej drodze pewnego mężczyznę, którego kochance musi dostarczyć pewną przesyłkę. Oczywiście udaje jej się osiągnąć cel, jednak zaraz potem dowiaduje się, że jej mała córeczka, która tego dnia miała być na wycieczce szkolnej miała wypadek .... i trafiła do szpitala. Na miejscu na szczęście okazuje się, że nic poważnego dziecku nie grozi, jednak Sarah musi skontaktować się z lekarzem, gdyż coś niepokojącego zostało odkryte podczas rutynowego po wypadku prześwietlenia. Sarah nie wie czego może się spodziewać, na domiar złego lekarzem okazuje się ... wspomniany wcześniej mężczyzna, którego kochankę śledziła. A "coś niepokojącego" okazało się wszczepionym .... no właśnie co to jest?  I kto to zrobił? Przy okazji wychodzi na jaw, że Sarah nie jest biologiczną matką dziewczynki, a lekarz, z którym z wiadomych powodów ma prywatne zatargi i nie darzy jej sympatią chce powiadomić opiekę społeczną i policję ... 

Jak głównej bohaterce uda się z tego wyjść? Jak zabrać Zoe ze szpitala? Gdzie i dokąd uciekać? Co takiego zdarzyło się pięć lat wcześniej? Kto pragnie zabrać jej dziecko i co im zagraża? dlaczego ludzie przed którymi musi się ukrywać są zdolni posunąć się do każdego sposobu, aby tylko dotrzeć do dziewczynki? A może chodzi im tylko o tą wszepioną w jej malutkie ciało rzecz?

Lektura tej książki strasznie wciąga czytelnika w swój świat, w świat matki za wszelką cenę broniącej swojego dziecka. Akcja toczy się w taki sposób, że nic do końca nie jest wiadomo. Część wydarzeń łączy się ze sobą, niektóre sprawy się wyjaśniają, inne zaczynają mieć swój początek. Pomimo, że nie jest to cienka książeczka, bo ma ponad 400 stron to czyta się ją naprawdę szybko i z zainteresowaniem. Ciężko jest odłożyć książkę i tak po prostu zająć się czymś innym, czy nawet położyć się spać. 

Szybkie zwroty akcji, pościg, po prostu dobry thriller. Czytając książkę odczuwa się niepokój, ciekawość, przeżywa mnóstwo emocji wraz z bohaterami. Polecam ją szczególnie ludziom, którzy lubią gdy książka dostarcza im sporej porcji adrenalinę. Tropicielka cieni to zabawa w kotka w i myszkę ... zabawa w chowanego na śmierć i życie.

Dziękuję Wydwnictwu Dom Wydawniczy PWN za możliwość zrecenzowania książki i zapraszam Was do odwiedzin:
http://www.dwpwn.pl/









Przydatny post? Udostępnij go!

3 komentarze:

  1. Niestety, usiłowałem to przeczytać i się nie dało. Wydumane i przekombinowane...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję że poświeciłeś chwile czasu by dobrnąć do końca postu. :) Jeśli Ci się podobało to pozostaw po sobie jakiś ślad... ja także Cię odwiedzę. :) Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Podoba Wam się mój blog? Chcecie być zawsze na bieżąco? Wystarczy dodać go do obserwowanych. :)

Mama-AsiaLM.pl - Blog Parentingowy, recenzje książek dla dzieci i kobiet © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony przez Mama-AsiaLM.pl