Menu

Dzieci rosną, zatem zmieniają się także naczynia których używają do zaspokojenia pragnienia. Jaką drogę musi przejść brzdąc aby nauczyć się pić z kubeczka ? Czy jest "coś" co mu w tym pomoże? Poniżej przedstawię Wam krok po kroku drogę, jaką przeszła Kingusia, aby swobodnie nauczyć się picia z kubeczka. :)

Na początku jak się na pewno domyślacie była butelka. :) My używałyśmy głównie butelek Avent, a to z tego tytułu, iż tylko z nich Kingusia chciała pić. Z innych owszem coś zjadła, wypiła, jednak tutaj miałam odpowiedni dla niej dobór smoczków (kształt i dziurki), jak też rozmiar butelek.






Mniejsze butelki Avent świetnie się nadawały do małych rączek, gdy Kinia trochę podrosła duża butla 330 ml była wręcz idealna do jedzenia z niej kaszki. Jeśli chodzi o picie wody i herbatek to do samego końca używałyśmy tych najmniejszych, jednak do jedzenia niestety się nie nadawała. Kinia niestety nie chciała zbyt często pić mleka z butli (ale była też na piersi, więc może dlatego), ale świetnie się u nas sprawdziło jedzenie rzadszych kaszek. Szczególnie przed spaniem taki posiłek starczał jej na dłużej, dzięki czemu mogłam dłużej pospać, a pamiętam, że tego mi bardzo brakowało. :) Nie bez znaczenia przyszły nam z pomocą smoczki do butelek Avent. Na szczęście mają odpowiednio przystosowane rozmiary do wieku dziecka, jak i przepustowości (ilość dziurek i ich  kształt). 
Po butelce nadszedł czas na kubki niekapki. Jak miałam się okazję przekonać są różne rodzaje, wielkości, oraz różne ustniki. Najpierw miałyśmy te z miękkim ustnikiem, a potem wymieniłyśmy na ustnik twardy. Muszę jednak przyznać, że szybko wróciłyśmy do miękkich ustników, gdyż Kinii po prostu nie wygodnie się piło z niekapków z twardym ustnikiem. Na co warto zwrócić uwagę przy wyborze kubka niekapka? Otóż okazuje się, że z niektórych "niekapków" po prostu kapie ... no cóż. Wybierając taki kubek należy zwrócić uwagę na uchwyty (najlepsze takie jak na zdjęciu poniżej) - powinny bez problemu pomieścić rączki naszego maluszka, powinny być wyjmowane (aby można było bez problemu je umyć, oraz mieć lepszy dostęp do mycia butelki), powinny mieć dwa uchwyty - na dwie rączki (szczególnie na początku nauki dziecko trzyma kubeczek w dwóch rączkach, taki niekapek tylko z jednym uchwytem jest po prostu dla dziecka nieporęczny). Przy zakupie niekapka warto pamiętać także o tym, aby miał przykrycie - uniemożliwia rozlanie np. w torbie, oraz zabezpiecza przed owadami.

Następnym etapem było zakupienie bidonu dla dziecka. Jest to bardzo praktyczne rozwiązanie i pomimo, że na samym początku dziecko nie do końca wie jak się pije przez słomkę to Kinia szybko się tego nauczyła. Bidon towarzyszy nam do dzisiaj - świetnie się sprawdza na "nocne podpijanie". :) My mamy bidon firmy Canpol Babies - taki jak te poniżej:

Bidony mają jednak swoje zalety, jak i wady. Czy się kierować przy wyborze bidonu dla dziecka? Po pierwsze warto zwrócić uwagę na fakt, czy bidon ma "klapkę zamykająca" pod którą ukryta jest słomka. Dzięki takiemu rozwiązaniu napój nie rozleje się np. w torebce, czy przewracając się ze stolika, a przy okazji stanowi świetne zabezpieczenie przed zabrudzeniami i owadami. Po drugie najlepiej, aby miał uchwyt, dzięki któremu bez problemu możemy go przyczepić np. do paska, czy po prostu do kieszeni spodni - bardzo przydatne na spacerze.
Niestety nie jest tak kolorowo i pomimo, że bidon u nas ma mnóstwo zastosowań (na spacerach, do przechowywania w podróży - w torebce nie zajmuje wiele miejsca, na noc) to ma też wady i zaryzykuję stwierdzenie, że zależy też na jaką sztukę się trafi i to dosłownie. Bidon do tej pory wymieniałam raz na kilka miesięcy (ze względu na słomkę, ale o tym za chwilę), a niedawno kupiłam nowy i nie wytrzymał nawet trzech tygodni. :( Aktualny użytkujemy już drugi miesiąc i widzę, że jeszcze długo nam posłuży. Co zatem wpływa na jego zużycie? Po pierwsze brak wymiennych słomek (przynajmniej ja nigdzie takich nie znalazłam), ale tutaj akurat znalazłam świetne rozwiązanie. Ucięłam ścierkę kuchenną - taki pasek wzdłuż o szerokości około 1,5- 2cm. Gdy słomka się zabrudziła po prostu płukałam ją wodą, a następnie zwijając ten kawałek ściereczki pomału wpychałam ją do słomki. Gdy jeden z końców wyszedł drugą stroną po prostu przeciągałam całość i w ten sposób słomka była czysta. Dużą zaletą jest tutaj możliwość rozmontowania przykrycia i słomki praktycznie na części pierwsze dzięki czemu zachowanie w czystości nie jest takie trudne. Trzeba tylko używać specjalnej szczoteczki - ja czyściłam taką małą, która z reguły jest przeznaczona do czyszczenia smoczków. Do tej pory z tych butelek miałam tylko jedną jakąś wadliwą sztukę - po prostu tak się brudziła pod pokrywką, że nie dałam rady tego niczym doczyścić. Nie wiem z czego to wynikało, gdyż Kinia piła te same napoje co wcześniej (woda, herbatka, soczek). Nie wiem, czy to miało jakieś znaczenie, ale do tej pory nigdy się nie zawiodłam kupując kolor różowy bidonu (ten wadliwy był innego koloru). Z uwagi na ten fakt, wróciłam znów do bidonu różowego i widzę, że naprawdę długo będzie jeszcze nam służyć. Warto pamiętać o tym, że jeśli dziecko z takiego bidonu będzie piło jakiś sok czy napój typu Kubuś to na pewno skróci to żywotność butelki, gdyż po takim napoju bardzo trudno jest doczyścić słomkę (zresztą nakrętkę od strony wewnętrznej też) i jeśli nie zrobimy tego od razu (zdąży troszkę zaschnąć) to może to skutkować wyrzuceniem bidonu. :( Warto też po każdym czyszczeniu słomki wyparzyć ją wrzątkiem. Dlaczego "wadliwy bidon" był wadliwy? Otóż bardzo zachodził od wewnętrznej strony i nie mogłam niczym tego doczyścić - przy różowym nigdy nie miałam tego problemu. Warto więc przy wyborze bidonu (jeśli jest taka możliwość) zobaczyć pod nakrętkę czy nie ma ona jakichś zakamarków z których będzie ją potem trudno doczyścić. Z uwagi na fakt, że Kinia jest już dużą dziewczynką i pije ze szklanek i kubeczków bidon służy nam już tylko w kryzysowych sytuacjach. Jak pisałam wcześniej ma w nim wodę na noc - mniejsze ryzyko rozlania (często pije w nocy), zabieramy w podróż - z uwagi że bez problemu mieści się w torebce. Teraz (ostatnia sztuka) do bidonu wlewamy tylko wodę, dzięki czemu łatwo go czyścić i nie ma w ogóle problemów z zabrudzeniem słomki, czy wnętrza nakrętki.


Niedawno przyszła do nas przesyłka od firmy Witek's (witeks.pl) - upragnione przez Kinie kubki. Na ich stronie znajdziecie te, jak i inne kolorowe kubki, ceramikę, sztućce, czy artykuły dekoracyjne. Kingusia sama wybierała kubek dla siebie - duży (450 ml) z silikonową pomarańczową pokrywką. Tak jej przypadł do gustu, że teraz pije tylko z niego. Pokrywka okazała się bardzo przydatna - Kinia po prostu nie wypija wszystkiego od razu, a dzięki pokrywce mam pewność, że żaden owad nie będzie próbował pić z tego samego naczynia, co ona. :) Oczywiście na jednym kubku się nie skończyło, a kolekcja z różnymi miastami tak mi przypadła do gustu, że przyszło także kilka sztuk dla mnie i męża. :)

Nie muszę chyba dodawać, że koniec końcem zostałam z jednym kubkiem, mąż z drugim, a Kinia  ma teraz dwa. :) Gdy pomarańczowy jest zajęty to pije z zielonego. :) Te kubki są mniejsze (390 ml) od pomarańczowego i nie mają pokrywek, ale mają za to uszka. :) No i świetnie wyglądają - aż kawa lepiej smakuje i jest jej więcej niż w szklance. :)

Zresztą zadowolenie Kingusi udokumentowałam tymi oto zdjęciami:

A Wasze dzieci mają swoje ulubione kubki, lub butelki?
Przydatny post? Udostępnij go!

1 komentarz:

  1. Całkiem przyjemny artykuł, choć według mnie na niekapki trzeba uważać, żeby ich dziecko za często nie używało ;) Do nauki picia genialny jest doidy cup, którego z całego serca polecam. U nas poza doidy króluje bidon i w sumie zgodzę się z plusami i minusami, mam natomiast świetny lek na minus ze zużyciem słomki, mianowicie firma Dr. Browns do swoich butelek sprzedaje osobno wyciorki, cztery sztuki w paczce za 10zł. Wyciorek nadaje się idealnie do czyszczenia słomek w bidonach ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję że poświeciłeś chwile czasu by dobrnąć do końca postu. :) Jeśli Ci się podobało to pozostaw po sobie jakiś ślad... ja także Cię odwiedzę. :) Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Podoba Wam się mój blog? Chcecie być zawsze na bieżąco? Wystarczy dodać go do obserwowanych. :)

Mama-AsiaLM.pl - Blog Parentingowy, recenzje książek dla dzieci i kobiet © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony przez Mama-AsiaLM.pl