Menu


Biorąc pod uwagę wydarzenia ostatnich dwóch dni zaczęlam się zastanawiać, czy pójście do przedszkola naszego dziecka bardziej przeżywa ono samo, czy może my jako rodzice? Bo mam wrażenie, że jednak to drugie ...

Kinia była wczoraj pierwszy dzień w przedszkolu i na szczęście od razu się zaklimatyzowała. Muszę przyznać, że obawiałam się trochę jak zniesie tyle godzin bez osób, które zna jednak na szczęście bezpodstawnie.

Córka odkąd pamiętam chciała spędzać czas z innymi dziećmi i wtedy mogło nie być, ani mamy, ani taty ... teoretycznie. A jak się to ma do praktyki? Gdy wczoraj poszliśmy z mężem odebrać ją z przedszkola, okazało się ... że nie chciała wracać. :) Tak dobrze się bawiła, że to my musieliśmy czekać jeszcze dobre 15 minut, aż skończy się bawić ... Oczywiście na tym się nie skonczyło, gdyż wychodząc z budynku przedszkola znajdujemy się obok przedszkolnego placu zabaw, na którym spędziliśmy następne pół godziny. Dzisiaj podobno chciała na początku wracać do domu do mamy i taty (w domu powiedziała, że zapomniała nas ukochać na pożegnanie i jej sie pózniej przypomniało), jednak gdy po nią przyszliśmy również nie za bardzo chciała wyjść z przedszkola.

Kingusia z reguły lubiła sobie pospać dłużej i pózniej chodzić spać, jednak widzę, że chodzenie do przedszkola zachęciło ją do zmian ... na lepsze. Gdy słyszy, że trzeba iść spać idzie, gdy rano ją budzę, wstaje chętnie. Dzisiaj zaraz po przebudzeniu zapytała: "budzisz mnie bo idziemy do przedszkola?", odpowiedziałam, że tak a w odpowiedzi usłyszałam: "to dobrze" a na jej twarzy pojawił się promienny uśmiech.

Dlaczego zatem tyle dzieci ma z tym problem? Dlaczego nie chcą zostawać same w przedszkolu? Może nie we wszystkich przypadkach, ale załóżę się, że w większości jest to wina niestety rodziców, lub najbliższego otoczenia. Dziecko słucha, obserwuje i wyciąga wnioski. Kojarzy z przedszkolem dobre, lub złe emocje. Widzi reakcję na pożegnanie rodziców ...

Po pierwsze nigdy nie pozwoliłam, aby przedszkole kojarzyło się córce z czymś niemiłym, czy też złym. Od samego początku (czyli od jakichś 3-4 miesięcy) mówiłam jej, że w przedszkolu nie bedzie rodziców, ale za to będzie dużo dzieci, pani do której zawsze może się zwrócić o pomoc, oraz zabawki. Gdy niedawno pewna osoba powiedziała do niej: "koniec laby, dobre się skończyło bo za kilka dni idziesz do przedszkola" od razu wypowiedz ta spotkała się z moim sprzeciwem. Uważam, iż nie powinno się nigdy tak mówić do dziecka, tym bardziej że mała jeszcze nigdy nie zostawała się tak długo poza domem. 

W czerwcu nasze przedszkole organizowało dni otwarte na które razem poszłyśmy. Dziecko miało okazję przez kilka godzin (w obezności rodzica) przebywać w sali przedszkolnej i pobawić się z innymi dziećmi. Według mnie jest to świetny sposób na to, aby zapoznać dziecko z budynkiem przedszkola i pokazać, iż jest to fajne i ciekawe miejsce. Dzieci śpiewały piosenki, rysowały, bawiły się na placu zabaw ... a córka mogła im towarzyszyć i bawić się razem z nimi. Kolejną taką okazją był piknik rodzinny, gdzie na terenie placu zabaw przedszkola zorganizowano mnóstwo atrakcji dla dzieci. Było malowanie buziek, robienie ozdób z użyciem zabawek kinderniespodzienek, brokatu, wody i niewielkich słoiczków, łapanie cukierków rzucanych przez paralotniarzy, kiełbaski z grila, konkursy i zabawy. Ponieważ pierwszy dzień przedszkola wypadł we wtorek, w poniedziałek odwiedziliśmy je. Córka obejrzała zabawki, zorientowała się gdzie jest wc, sala zabaw, sala gdzie dzieci jedzą i się uczą. Zapoznała się z paniami z którymi następnego dnia miała spędzić wiele godzin ... Dzięki temu dziecko skojarzyło same pozytywne rzeczy z miejscem, do którego od pierwszego września miało uczęszczać.

Gdy wczoraj odprowadzaliśmy córkę do przedszkola to byłam trochę w lekkim szoku, trochę mi się chciało śmiać i ... sama nie wiem miałam takie dziwne uczucie. Ale nie dlatego, że muszę ją tam zostawić, ale dlatego, że zobaczyłam jak się zachowują inni rodzice. Była część osób, które przyprowadziły swoje pociechy, one poszły się bawić, a rodzice ... rozsiedli się na ławeczkach wokół sali .... halo, przedszkole jest dla dzieci, nie dla dorosłych! Co sobie ma mysleć maluch, który świetnie zaczyna się bawić w towarzystwie innych dzieci, gdy mama siada niedaleko i go obserwuje? Tak będzie codziennie? Nie? A dlaczego? to nie tak ma wyglądać? I pojawia się płacz ... Mało tego. Inne dzieci, które dobrze zniosły początkową rozłąkę widzą, że jednak niektóre mamy mogą się z dzieckiem zostać. A zatem dlaczego mama Ani mogła zostać, a moja zostawiła mnie i nie bawi się ze mną? Niestety, ale zostając ze swoim dzieckiem można zrobić krzywdę innemu, nawet o tym nie wiedząc. Nawet moja córka powiedziała mi dzisiaj, że było jej trochę smutno, bo inne mamy były, a mnie nie. Pomyśl zatem następnym razem zanim zostaniesz na dłużej w przedszkolu ... przecież nie będziesz tego robić codziennie! Co najwyżej zrobisz złudną nadzieję swojemu dziecku i sprawisz przykrość innym ...

Była też grupka osób, które odprowadziły dziecko do sali i .... stali na korytarzu co chwilę uchylając drzwi i zaglądając czy ich dziecko na pewno dobrze się bawi. Tańczy w kółku z innymi? Może za chwilę mu się znudzi i będę musiała go ratować? to ja jeszcze tak postoję i dopiero sobie pójdę. Czy ci rodzice pomyśleli, że ich dzieci ich widzą? No przecież mama jest na korytarzu ... ale jak to nie bedzie tam stać w gotowości przez cały dzien od dziś aż do końca czerwca? codziennie? a dlaczego nie? Ktoś może pomyśli sobie, że pani przedszkolanka była nieuprzejma, bo po pewnym czasie zwróciła im delikatnie uwagę mówiąc: "rodziców zapraszamy dopiero po odbiór dzieci" i zamknęła drzwi ... niektórym przed samym nosem. Według mnie postąpiła bardzo słusznie.

Dzisiaj spotkałam jeszcze inną grupkę ludzi ... tych płaczących. Mama płacze? To tutaj będzie tak strasznie? nie zostawiaj mnie tutaj ... Dzieci zwracają bardzo dużą uwagę na to jak my rodzice się zachowujemy, nie pozwólmy zatem aby dzieci odczuwały strach z naszego powodu. Niech się cieszą z przedszkola! Jeśli jest nam smutno bo musimy dziecko zostawić na te kilka godzin i zbiera nam się na płacz ok - ale zróbmy to tak, aby dziecko tego nie widziało!

Inna mama zostawiła malca w sali, wyszła, by po 10 minutach .... wrócić i sprawdzić, czy wszystko jest w porządku .... Będzie tak tam zaglądać cały dzień? Trudno to stwierdzić.

A jak Wy poradziliście sobie z pierwszymi dniami waszych dzieci w przedszkolu? Czy zadbaliście już w wakacje o to, aby przedszkole kojarzyło się z czymś pozytywnym? Czy może było wręcz odwrotnie? Mówią, że nie wolno straszyć dziecka przedszkolem, no cóż muszę się przyznać, że ja straszyłam, trochę "inaczej": gdy córka czasem była niegrzeczna to mówiłam: "jeśli się nie uspokoisz to do przedszkola niestety nie pójdziesz ..." :) U nas działało. :)


Przydatny post? Udostępnij go!

3 komentarze:

  1. U nas było podobnie. Rano odrobinę smutku, po południu nie chce wracać do domu :) ale też poznawaliśmy się z przedszkolem po trochu. I zgadzam się, że zachowanie niektórych rodziców dalekie jest od racjonalnego, ale chyba nie da się tego uniknąć. Pozdrawiam i życzę jak najwięcej radosnych chwil w przedszkolu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas było podobnie. Rano odrobinę smutku, po południu nie chce wracać do domu :) ale też poznawaliśmy się z przedszkolem po trochu. I zgadzam się, że zachowanie niektórych rodziców dalekie jest od racjonalnego, ale chyba nie da się tego uniknąć. Pozdrawiam i życzę jak najwięcej radosnych chwil w przedszkolu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze dni w przedszkolu są trudne dla dziecka jak i rodziców. Pani wychowawczyni jest bardzo ważna, aby wszystkie dzieci dobrze zintegrować.
    Mój synio wraz z 1 września poszedł do zerówki. Dla nas jest to trudny i sterujący czas bo nasz synio jest indywidualnistą i do tej pory z ddziećmi nie za często chciał się bawić.
    Pierwszy dzień ciężko ale kolejne powoli coraz lepiej. Pozytywnie nas zaskoczył bo tylko raz płakał :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję że poświeciłeś chwile czasu by dobrnąć do końca postu. :) Jeśli Ci się podobało to pozostaw po sobie jakiś ślad... ja także Cię odwiedzę. :) Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Podoba Wam się mój blog? Chcecie być zawsze na bieżąco? Wystarczy dodać go do obserwowanych. :)

Mama-AsiaLM.pl - Blog Parentingowy, recenzje książek dla dzieci i kobiet © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony przez Mama-AsiaLM.pl