Menu

Druga ciąża wbrew pozorom może być zupełnie inna od pierwszej, a jej objawy dosłownie potrafią człowieka zwalić z nóg.


Planując drugą ciążę miałam cały czas przed oczami obraz swojej pierwszej ciąży, jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna ...

Pierwsze schody zaczęły się już na początku, gdy okazało się, że w ciążę wcale nie tak łatwo jest zajść ... ale jak to? Przecież w pierwszą zaszłam prawie od razu po odstawieniu tabletek, bo w drugim cyklu, a tutaj zonk. No, ale w końcu się udało, na teście pokazały się upragnione dwie kreski. Wtedy jeszcze nie do końca wiedziałam co to oznacza, bo po poprzedniej ciąży miałam zupełnie inne wyobrażenie na ten temat.

Będąc w pierwszej ciąży poza rosnącym brzuszkiem i odczuwaniem ruchów dziecka w ogóle jej nie odczułam, aż do 9 miesiąca. Dopiero ostatni miesiąc dał mi trochę w kość, bo upały, nogi puchły, no i te nieszczęsne rozstępy... Zachodząc w drugą ciążę byłam praktycznie pewna, że i tym razem będzie tak samo ... a przynajmniej podobnie. Jakże się rozczarowałam rzeczywistością, która dosłownie mnie przygniotła...

Pierwsze objawy ciąży pojawiły się u mnie bardzo wcześnie, niektóre wręcz zaczęły mi uniemożliwiać normalne funkcjonowanie. Bolące piersi, mdłości, bóle podbrzusza i ogólne bardzo złe samopoczucie. Cały czas miałam jednak nadzieję, że przecież tak źle być nie może, przynajmniej nie długo ... a jednak. Czasami było kilka "lepszych" dni, po których niestety wszystko wracało. Do tego wszystkiego okazało się, że mam problemy z tarczycą i do końca ciąży będę musiała przyjmować leki. Najgorsze jest, że leki przyjmuje się na czczo, a zjeść cokolwiek mogę najwcześniej po 30 minutach. Ale ma to też swoje zalety, dzięki temu mogę zapomnieć o nocnym podjadaniu ... i nie przytyłam, tak jak to było w pierwszej ciąży. :)

Dużym sukcesem jest też fakt, że udało mi się rzucić palenie i od początku ciąży nie palę. :) Co prawda już dawno chciałam rzucić, ale jakoś nie potrafiłam, zawsze wracałam, nawet po miesiącu przerwy itp. Z jednej strony może to być moja silna wola, bo postanowiłam sobie, że gdy tylko zajdę w ciążę to całkowicie zerwę z nałogiem. Przed ciążą udało mi się jedynie ograniczyć nałóg ... Z drugiej strony myślę, że jest to też zasługa ... moich mdłość. :) Zatem jak to mówią nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło ... :)

Gdy myślałam, że wszystko już idzie w dobrym kierunku, wylądowałam w  ... szpitalu z krwawieniem. Okazało się, że mam krwiaka, który pękł i nie pozostaje mi nic innego jak leżeć w łóżku i wypoczywać czekając, aż cały wchłonie się całkowicie. Nie muszę chyba nikomu mówić co myślałam w pierwszym momencie i jakie myśli krążyły mi po głowie gdy zobaczyłam, że krwawię. Na szczęście okazało się, że po krwiaku zostały tylko przykre wspomnienia i na tym się skończyło, a po nim samym nie ma śladu.

Będąc w końcówce pierwszego trymestru dolegliwości uprzykrzające mi normalne funkcjonowanie, a nawet spanie, gdyż w pewnym momencie miałam okresy, gdzie budziłam się w nocy po 4 razy musząc skorzystać z toalety zaczęły ustępować. Na początku zanim zdążyłam się uśpić okazywało się, że muszę znów wstać ... i tym sposobem chodziłam "trochę" niewyspana i niewypoczęta, bo w dzień spać się niestety nie da, przynajmniej nie przy cztero i pół latce. :) Będąc jak najlepszej myśli miałam nadzieję, że w końcu zacznę funkcjonować znów normalnie ... i wtedy znajomy, który przyjechał do teściowej wypuścił nam psa, po prostu zapomniał zamknąć furtki ...

I tutaj znów zaczęły się schody. Drukowanie ogłoszeń, rozwieszanie ich, pytanie ludzi, chodzenie tam, gdzie psa widziano, jazda samochodem po kilka godzin dziennie w poszukiwaniu psiaka, a na koniec wizyta w szpitalu ... Niestety psiaka nadal nie ma, a ja nie mogę nawet pomóc go szukać mężowi, bo znów zostałam uziemiona. Kolejne krwawienie, tym razem z łożyska i zalecenie oszczędnego trybu życia. Mogę zapomnieć, przynajmniej na razie o spacerach i dłuższej jeździe samochodem. :(

Tym właśnie sposobem również i tutaj było mnie bardzo mało, a potem w ogóle. Ale mam nadzieję, że znów wrócę do systematycznego blogowania, przynajmniej się postaram. :) Po prostu nie byłam w stanie normalnie funkcjonować, a gdy już wydawało mi się, że wszystko się dobrze ułoży zaginął nasz pies i nie ma go już dwa tygodnie. :( Czuje bezsilność i złość, ale dziecko jest dla mnie teraz najważniejsze. Nie wiem jak wytrzymam takie ciągłe leżenie, bo już po ostatnim miałam dosyć. Teraz jest na tyle lepiej, że mogę korzystać z komputera, czy przeczytać książkę, bo wcześniej mogłam o tym pomarzyć, po prostu nie miałam siły, ani ochoty zarówno na pisanie, jak i na czytanie ... Jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że będzie dobrze, MUSI BYĆ DOBRZE! :) Trzymajcie kciuki. :)

Przydatny post? Udostępnij go!

7 komentarzy:

  1. Kochana najpierw gratulacje :) Jakież było moje zdziwienie że każda ciąża jest inna , pierwsza przeszła bez większych problemów , przy drugiej nie było już tak kolorowo . Całe 3 pierwsze miesiące przeleżałam (mogłam dzięki mamie ) potem okazało się że mam cukrzyce ciążową , pilnowanie diety ,codzienne kłucie palców , i głód towarzyszący bo gdzie kobieta w ciąży najeść się może dwiema kanapeczkami i jogurtem naturalnym . Potem te bóle kręgosłupa ... Ale czego się nie robi dla dzieci ... Dasz radę ,nie wiem ile do końca jeszcze Wam zostało , jednak wiem że zniesiesz wszystko dla tej małej istotki którą pod serduszkiem nosisz :)Zycze wam zdrówka i trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Wiem, że dla maleństwa przetrwam ... choć do rozwiązania jeszcze dość daleko, bo termin na sierpień ... Ale damy radę, MUSIMY :)

      Usuń
  2. Gratuluję Ci z całego serduszka. Dla mnie druga ciąża była łaskawsza od pierwszej i po tym poznałam, a może nawet i czułam, że urodzę córeczkę. Poza tym prawie przez całą ciążę nie miałam wcale ochoty na mięso. Wędliny jeszcze jakiś kawałek skubnęłam, ale mięsa już nie

    OdpowiedzUsuń
  3. Przerażasz mnie :P Ja nie mam za soba doświadczeń w tej materii wcale. Życzę Ci żeby objawy szybko ustąpiły i ciąża była znośna aż do porodu :)
    Szkoda mi Waszego psiaka... oby się znalazł caly i zdrowy!;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Musi być dobrze! Miałam to szczęście, że moje obie ciąże przebiegły prawie identycznie i choć z małymi problemami to nie mogę powiedzieć, że jakoś specjalnie dały mi w kość. Życzę ci żeby ten czas, który ci pozostał do porodu przebiegł już bez zbędnych 'atrakcji'.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też pierwszą ciążę dobrze zniosłam i prawie jej nie odczułam. Teraz myślimy o drugim dziecku i trochę się obawiam, że może być całkiem inna, gorsza, a przeleżenie drugiej ciąży nie wchodzi w grę, bo przecież ktoś musi córcią się zająć. No ale nigdy nie wiadomo jak będzie. Życzę zdrówka i trzymam kciuki żeby już było tylko lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  6. Asiu, u mnie w drugiej ciąży tez było trudniej niż w pierwszej. Nie musiałam co prawda leżeć, ale mdliło mnie przez pierwsze miesiące, a w pierwszej tylko kilka razy. Poród tez był mniej przyjemny. Bóle były dłuższe i jak narastały to nigdy nie wiedziałam, czy jeszcze będzie mocniej czy już wreszcie ból minie. No cóż, każdy przeżywa ciążę i poród inaczej, a nawet tej samej osobie mogą się trafić zupełnie inne doświadczenia za każdym razem. Nie ma książkowego porodu i książkowej ciąży. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję że poświeciłeś chwile czasu by dobrnąć do końca postu. :) Jeśli Ci się podobało to pozostaw po sobie jakiś ślad... ja także Cię odwiedzę. :) Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Podoba Wam się mój blog? Chcecie być zawsze na bieżąco? Wystarczy dodać go do obserwowanych. :)

Mama-AsiaLM.pl - Blog Parentingowy, recenzje książek dla dzieci i kobiet © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony przez Mama-AsiaLM.pl