Menu

Każdy z nas ma zmartwienia, szare dni, niekiedy nawet przechodzi załamanie ... ale czy to wszystko ma jakiś głębszy sens? Czy naprawdę warto zaprzątać sobie głowę czymś, na co nie mamy wpływu? Myślę, że nie i w takich chwilach pamiętam o jednym - inni mają gorzej! Od Ciebie też!



Pewnie powiesz: - łatwo powiedzieć, trudniej zrobić! - i  całkowicie się tutaj z Tobą zgodzę. Ja już od dłuższego czasu staram się myśleć pozytywnie, a robię to głównie ze względu na dzieci - mnie nie miał kto tego nauczyć, uczę się nadal z coraz lepszym skutkiem. Jednak chciałabym, aby one już jako dzieci posiadły umiejętność dostrzegania w życiu plusów, a każdą porażkę traktowały jako naukę i szły dalej upatrzoną drogą w celu realizacji upragnionego zamierzenia i spełniania marzeń. 

W chwilach trudnych (bo każdy z nas takie ma) najważniejsze to nie dać się przytłoczyć sprawami codzienności, szczególnie jeśli na wiele z nich wpływu nie mamy. Jeśli coś idzie pod górkę to zadaję sobie zawsze pytanie:
- "czy mogę coś zmienić w tym kierunku?",
- "czy mam na to wpływ?"
bo jeśli odpowiedź brzmi nie, to wiem, że jedyne co teraz robię to tracę czas na użalanie się, cenną energię, którą mogłabym wykorzystać na pisanie, zabawę, sprzątanie ... a to przecież nie o to chodzi.

Innym pytaniem, które również często sobie zadaję - najczęściej jeśli dziecko jest niezbyt grzeczne, lub gdy co chwila "coś" mi się przydarza nie tak jak powinno:
- "czy za kilka dni, tygodni, lat .. będę się z tego śmiać?" 
Jeśli odpowiedź brzmi tak, to również odpuszczam, a nie raz sama myśl wywołuje już uśmiech na mojej twarzy.

Niedawno oglądałam w telewizji pewien program (a naprawdę rzadko oglądam TV) ... o dzieciach. Dzieciach, które zostały odebrane rodzicom. O spiskach wobec rodziców, o braku nadziei, strachu, oraz bezsilności. O tym, że z dnia na dzień ktoś pozbawia Cię kontaktu z własnym dzieckiem, które kochasz, dla którego chcesz jak najlepiej, a Ty nie masz na to najmniejszego wpływu. 

Jeśli już udawało się rodzicom z dziećmi spotkać, to było to strasznie rzadko, pod nadzorem obcej osoby, a do tego zakazane było okazywanie mu uczuć. Nie wyobrażam sobie nawet co taki rodzic musi czuć, bo tego się po prostu nie da wyobrazić ... a nawet nie chcę ... łzy same cisły się do oczu, gdy tego słuchałam i nie dałam rady obejrzeć programu do końca ... nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że moje dzieci ma ktoś inny, nie dba o nie, nie zapewnia im tego co miały w domu, a ja nie mogę z tym z nic zrobić...

Co musi czuć rodzić, któremu z góry zakazano przytulić własne dziecko? co musi czuć rodzić, który nie może powiedzieć dziecku, że je kocha? A co jeśli nie wytrzyma? Jeśli powie, przytuli ... to widzenia z dzieckiem się skończą! 

Dla mnie było to straszne przeżycie. Straszne pewnie dlatego, że nauczyłam się stawiać w sytuacji innych ludzi. Straszne, bo na ich miejscu ... sama nie wiem co bym zrobiła i mam nadzieję, że nigdy na ich miejscu nie będę!

Ale nauczyło mnie to bardzo wiele! Nauczyło mnie inaczej patrzeć na swoje dzieci, rodzinę ... czy naprawdę rozrzucone zabawki, czy niechęć do położenia się spać jest warta tego żeby psuć relacje z dzieckiem? Czy jest warta tego, żeby zamiast korzystać z życia, uśmiechać się i cieszyć z tego co się posiada tracić czas na nerwy, płacz, czy nawet krzyk? Nie! Nie jest tego warta żadna sytuacja! Inni naprawdę mają gorzej od Ciebie! Zatem doceń to co posiadasz, a potem naucz tej sztuki własne dzieci ... bo mimo, że takie się wydaje to wcale łatwe nie jest! 


Przydatny post? Udostępnij go!

5 komentarzy:

  1. Właśnie dzisiaj, kiedy syn przepłakał prawie cały dzień, naszły mnie takie myśli, że głupia ze mnie baba i powinnam doceniać właśnie to, co mam... i nieważne, że ja się tutaj denerwuję bo już nie wiem jak mu "pomóc", bo się złoszczę że on marudzi, bo już jestem zmęczona... ważne, że Go mam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy bez powodu dzieci nie odbierają. Znam przypadki prawdziwe od drugiej strony relacjonowane w mediach i stwierdzam, że media naciągają prawdę. Moim zdaniem nie powinno się wierzyć temu, co w telewizji, skoro nie zna się tej rodziny i szczegółów. Tam zawsze zrobią ofiarę nie z tego, co trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bardzo doceniam to, co mam, a im bardziej doceniam, tym więcej kolejnych powodów do radości się pojawia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bardzo doceniam to co mam ;)
    Tak bez niczego dzieci również nie zabierają. Telewizja niestety bardzo koloryzuje i nie mówi wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Już chciałam pytać o tytuł tego programu, ale... chyba też nie dałabym rady go obejrzeć. Już po przeczytaniu tych kilku zdań na jego temat ścisnęło mi się gardło. To fakt, rzadko doceniamy to, co mamy. A nawet zwykły, szary dzień jest bezcenny, jeśli mamy bliskie osoby, jesteśmy względnie zdrowi... Choć nawet życie z chorobą może być piękne, mimo bólu i trudności.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję że poświeciłeś chwile czasu by dobrnąć do końca postu. :) Jeśli Ci się podobało to pozostaw po sobie jakiś ślad... ja także Cię odwiedzę. :) Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Podoba Wam się mój blog? Chcecie być zawsze na bieżąco? Wystarczy dodać go do obserwowanych. :)

Mama-AsiaLM.pl - Blog Parentingowy, recenzje książek dla dzieci i kobiet © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony przez Mama-AsiaLM.pl